One Direction
sobota, 28 grudnia 2013
Rozdział 2
-Kochanie, wstawaj!-usłyszałam głos mojego taty.
Co?,co?!
Nie mówcie że to był sen!
-Koleżanki do ciebie przyszły, idą już na góre.-oznajmił Tata.
-Hej-nagle do pokoju wparowała Kinga a za nią Laura.
-Dziewczyny, byłyśmy wczoraj na koncercie One Direction?!-krzyknęłam
-Tak-powiedziały razem
-A co się działo po koncercie?-zapytałam zaciekawiona co znowu narobiłam
-Poszliśmy do baru, i potem ty z Harrym zniknęliście we dwoje i właśnie..co robiliście?!-zaśmiała się Laura
-Nie pamiętam, ci tylko jedno w głowie..-bąknęłam
-Harry kazał ci to dać-powiedziała i podała mi do ręki kartke a na niej ciąg cyfr.
-Kogo to numer?-zapytała Kinga.
-Harrego..chyba-powiedziała Laura,
****
Gdy już dziewczyny poszły postanowiłam wyprubować ten numer.
-Halo?-usłyszałam jego zachrypiały głos.
-Harry? To ja Amber..-powiedziałam'
-Amber? Możemy sie zobaczyć?-zapytał z myślą że się zgodze.
-Kiedy?
-Przyjade po ciebie o 20.
-Okey, będe czekać. Buziaki- powiedziałam'
-Pa-zakończył rozmowe.
Jest godzina 17, mam czas się umalować i ubrać.
Podeszłam do szafy i wyciągnęłam z niej sukienke i się ubrałam
Postanowiłam namalować sobie tylko cienką kreske ajlajnerem.
Jest już godzina 19:55
Zeszłam na dół i podeszłam do taty żeby poinformować go że wychodze i nie wiem kiedy wróce.
Usłyszałam trąbienie samochodu więc szybko założyłam szpilki i ruszyłam do auta.
-Cześć, piękna-powiedział Harry.
-Hej-powiedziałam i pocałowałam go w policzek.
-Gdzie jedziemy?-zapytałam.
-Do klubu.-powiedział.
-Okej
Za chwile już byliśmy w klubie.
-co chcesz do picia?-zapytał.
-Poprosze jakiegoś słabego drinka.
-Już się robi-ruszył do baru a ja zajęłam miejsce przy stoliku.
Dużo osób tu tańczyło.
Po chwili podszedł Harry z dwoma kubkami w rękach.
-Harry, co się wczoraj działo po koncercie?-zapytałam
-Pojechaliśmy do baru, wybiłaś dużo drinków więc postanowiłem cię zawieść do domu.-tłumaczył.
-Skąd znałeś mój adres?
-Dziewczyny mi powiedziały,
-Okej.-powiedziałam-Zatańczymy-dokoczyłam
-Właśnie chciałem się ciebie o to spytać.
Ruszyliśmy na parkiet.Traf zrobił że leciała wolna muzyka.
Złapałam ko za szyje a on mnie za talie.
Przysunął mnie bliżej. Byliśmy tak blisko, chciałam go pocałować ale nie mogłam.
Czułam się jak byśmy byli sami.Tylko on i ja.
Nagle się do mnie przybliżył buzią i mnie pocałował w usta.
Odwzajemniam pocałunek.
---------------------------------------------------------------------------------------
Dziękuje wam że czytacie i prosze skomentujcie.
To nie jest wysiłek.Dodajecie mi weny.
Bo jak widze że nikt nie komentuje czuje się jak bym pisała do ściany.
:) /Kora.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz